Estetyka ciszy

Maria Kisielewicz — fotografka zakochana w Bałtyku. Fotografia uwięziona w ułamkach sekund, grafika sprowadzona do esencji.

Z miłości do Bałtyku

Moja droga z fotografią zaczęła się od głębokiej fascynacji sztuką, ale jej prawdziwym fundamentem jest bezgraniczna miłość do Bałtyku. Wychowałam się w rytmie fal, a Jastrzębia Góra to mój dom i nieskończone źródło natchnienia. To tutaj, spacerując wzdłuż klifów o świcie, uczyłam się odczytywać nastroje morza – od sztormowej, groźnej potęgi po lodowatą, gładką ciszę poranków.

Na co dzień pracuję w lokalnym centrum kultury, dzięki czemu nieustannie obcuję z procesem twórczym i ludzkimi emocjami. Wierzę jednak, że prawdziwe piękno nie potrzebuje hałasu. Moja twórczość rodzi się z głębokiej obserwacji tego, co nieoczywiste – surowej faktury wydmowego piasku, morskiej bryzy i półcieni, w których chowa się najwięcej emocji. Przez obiektyw pragnę oddać hołd naszemu wybrzeżu i zatrzymać tę ulotną magię na zawsze.

„Nie fotografuję tego co widzę, fotografuję to co czuję.”

Morze moimi oczami

Morze nauczyło mnie patrzeć uważniej. Każdego dnia obserwuję, jak światło zmienia krajobraz, wydobywa faktury piasku, podkreśla ruch fal i maluje niebo nad Bałtykiem. To właśnie ta zmienność i ulotność chwil sprawiają, że nieustannie wracam z aparatem na plaże, klify i nadmorskie ścieżki wybrzeża Bałtyku

W fotografii szukam autentyczności. Nie interesuje mnie pośpiech ani sztucznie kreowane emocje. Najpiękniejsze kadry powstają wtedy, gdy światło, miejsce i chwila spotykają się w idealnej harmonii.

Ta sama wrażliwość towarzyszy mi podczas sesji portretowych w plenerze. Fotografuję kobiety, pary i rodziny w naturalnym otoczeniu, wykorzystując światło zachodzącego słońca, nadmorskie krajobrazy i spokojną atmosferę wybrzeża. Zależy mi na tym, aby każda sesja była przede wszystkim spotkaniem i opowieścią o człowieku, a nie tylko zbiorem zdjęć.

Przewijanie do góry